12 rzeczy, które trzeba zobaczyc, zrobic, przeżyć na Malcie

Luty 18
1 Comment
Malta mimo swojego niewielkiego rozmiaru ma dla nas wiele do zaoferowania. Jej połozenie na styku 3 zupełnie odmiennych kultur arabskiej, włoskiej i angielskiej, dają niesamowity miks, zarówno w architekturze, jedzeniu jak i  zwyczajach. Nie przedłużając Malta może zachwycić każdego, podrzucam Wam moje 12 ( a własciwie 14) propozycji na to co zrobić i czego doświadczyć podczas wizyty na Malcie. Gotowi?

Przepis na pyszny makaron w mniej niż 20 minut

Luty 16
3 komentarze
Cały czas staram się uprościć domowe obowiązki do granic możliwości z jednoczesnym zachowaniem zdrowego trybu zycia, jak mi to wychodzi? Nie najgorzej, pod warunkiem, że przyjmie się kilka zasad, jedną z nich jest gotowanie w domu zdrowych produktów na kilka dni, których przygotowanie nie zajmuję więcej niż 20 minut. Dziś podrzucam kolejny z przepisów z mojego cyklu Slow Smart Fast Food, czyli Dobrej Jakoś, Mądrze i Szybko. Przedstawiam makaron z kurczakiem z suszonymi pomidorami, danie expres na co dzień i na wieczór ze znajomymi.

Jak być szczęśliwym w związku? 7 subiektywnych zasad zdrowego związku.

Luty 14
8 komentarzy

Z okazji Walentynek, będzie dziś o związku, kilka dni temu, przypadkiem trafiłam na tekst: „20 rzeczy za którymi tęsknią dziewczyny w związkach”, artykuł jak na Casmopolitan przystało miał stanowić rozrywkę w przerwie na kawę, nie być puntem zaczepienia dla ważnych dyskusji:) Jednak zatrzymałam się na chwile nad tym tekstem i pomyślałam sobie, co bym zrobiła zaraz po tym, jakbym  została singlem, albo czego mi brakuje w obecnym życiu. Myślałam długo, analizowałam krok po kroku, obowiązki domowe, podróże, wolny czas, priorytety, cele, wizje przyszłości. Nie znalazłam nic do czego mogłabym się przyczepić*. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest bardzo prosta bo obydwoje jesteśmy pomimo bycia z sobą – wolni.

Do tego jednak, żeby pozwolić drugiej osobie na własne życie, własne pasje, bez zazdrości i dramatu, trzeba samemu mieć własne życie i własne pasje, a czasem niestety równie złe doświadczenia z przeszłości, które pozwoliły wyciągnąć wnioski.

Gdybym miała w kilku radach, na moim przykładzie wieloletnich nieudanych związków, zestawionych z obecnym  powiedzieć co jest potrzebne by być razem szczęśliwym, zestawienie wyglądało by tak:

Najdziwniejsze miejsca, w których spałam.

Luty 11
2 komentarze

Jak to możliwe, że niektórzy podróżują tak dużo? Skąd mają na to pieniądze? Jak to organizując? Na pewno jest tu jakiś przekręt. A no właśnie! Jest! Trzeba umieć pójść na ustępstwa, zrezygnować z pewnego standardu na rzecz przyjemności częstszego podróżowania. Gdy zaczęłam podróżować tak naprawdę, czyli zaraz po rozstaniu z moim były mężem. Rzuciłam się wir życia, chciałam zobaczyć wszystko i wszędzie, a studencki budżet jak wiadomo to naprawdę niewiele. Na czym można zaoszczędzić najlepiej? Oczywiście na transporcie, polując na super tanie loty, tanimi liniami, ale też i na noclegu. Dziś myślę o tych czasach z rozrzewnieniem, bo trochę chyba już się zestarzałam i od czasu do czasu zależy mi na jakości miejsca, w którym śpię, chociaż nadal uważam, że dobry nocleg na lotnisku nie jest zły :). Dziś raczej szukam okazji, by znaleźć dobry nocleg w dobrej cenie z dużym wyprzedzeniem, do tego trzeba było jednak nabyć trochę obycia w podróży. Postanowiłam je spisać zanim  zapomnę, że te szaleństwa naprawdę mnie się przytaiły, zapraszam pośmiejcie się ze mną z mojego młodzieńczego podróżniczego szaleństwa, które będę wspominać długie lata:)

Opowiem, Wam dziś o najdziwniejszych miejscach, w których spałam, przez ostatnie cztery lata, choć tak naprawdę, większość historii pochodzi z czasów mojego Gap Year, czyli londyńskiej emigracji. Gotowi?

Last Month. 1/2017 buszując w codzienności

Luty 7
No comments yet

Za nami styczeń, to był długi i intensywny miesiąc, gdy zaczęłam się zastanawiać co się ostatnio działo, aż ciężko było mi sobie wyobrazić, że to wszystko wydarzyło się w ciągu ostatnich 4 tygodni. Zapraszam Was do mojej codzienności zarejestrowanej na instagramie i nie tylko, będzie o podróżach, imprezach, jedzeniu oraz kulturalnych odkryciach.

Zacznijmy od tego co dla mnie najważniejsze – od imprez zorganizowanych w minionym miesiącu, w ramach naszego TryAlternative 

Metelkova. Alternatywne atrakcje Lublany

Luty 2
3 komentarze

Zabiorę Was dziś do Słowenii, w maleńkim kraju, w niewielkiej stolicy ( Lublanie), jest pewne szczególne miejsce: Metelkova. Jeśli mam być szczera to wymyśliłam ten cały wypad do Słowenii, tylko po to by się przekonać jaka ona naprawdę jest ? Czy to rzeczywiście drugi Berlin?

O czym mowa? To alternatywne miejsce nie wymieniane w tradycyjnych przewodnikach.

Nudzą mnie standardy, miejsca must see i tym podobne zestawienia. Lubię autentyzm i dlatego największą moją pasją jest poszukiwanie alternatywnych, mniej znanych miejsc. Im bardziej udziwnione, niestandardowe tym lepiej.  Metelkova to właśnie taka perełka, przede wszystkim wspaniałe miejsce, dla wszystkich pasjonatów Street artu. Stojąc tam w otoczeniu niemalże wszystkich  rodzajów sztuki ulicznej, czułam się jak mała dziewczynka w Luna Parku. Nie sposób było mnie oderwać od ścian pokrytych żywą SZTUKĄ!

Styczniowe kinowe odkrycia ( 7 filmów wartych zobaczenia)

Styczeń 31
3 komentarze
Moja przygoda z kinematografią bywa burzliwa, od zniechęcenia przez wielkie miłości. Ostatnie tygodnie, były dla mnie bardzo łaskawe. Zobaczyłam wiele bardzo dobrych, inspirujący produkcji. Pogoda za oknem oraz intensywne dni, wymagały wieczornego resetu, gdzie jeśli nie w zaciszu kameralnej sali kinowej? Nie lubię wielkich multipleksów, zapachu popcornu i drogich biletów kinowych, dlatego jestem częstym bywalcem uroczych, kameralnych kinoteatrów jak Kino Muranów (moje ukochane, tuż pod nosem) czy Kina Atlantic, trochę bardziej komercyjnego, ale jeszcze ciągle nie wielkiego molochu czy od święta, eleganckiej Kinoteki w Pałacu Kultury. Od pewnego czasu, uczę się uważności, skupiania na jednej czynności, ciemna sala kinowa, kameralny kinoteatr z atmosferą, wyłączony telefon i ja twarzą w twarz z refleksyjną produkcją. To doskonały trening wyciszenia i uwaznosci. W zimowe styczniowe wieczory, jak gorący prysznic zmywa, z umysłu wszystkie stresujące momenty i napięcia. Im film jest lepszy, sala mniejsza a szelest papierków cichszy tym chwila staje się lepsza.

Przepisy z podróżny: jajko po benedyktyńsku z sosem holenderskim

Styczeń 28
No comments yet

Przywożenie pamiątek z podróży, wiąże się z ryzykiem zagracenia mieszkania, zbędnych wydatków i niczego przyjemnego, za to przywożenie z podróży przepisów, wzbogaca kuchnie i przywołuje wspomnienia, nawet po kilku miesiącach, czy latach od powrotu z podróży.  Notuje, obserwuje i zbieram takie kulinarne doświadczenia, by odtwarzać je w swojej kuchni. Dziś na stoł trafia moje ulubione śniadaniowo-lunchowe danie z USA czyli Jajka po benedyktyńsku w sosie holenderskim.

Istnieje kilka wariacji tego dania, można zrobić je z łososiem pieczonym lub wędzonym, szpinakiem, grubym plastrem szynki, bądź sera- to mój dzisiejszy wariant. Danie standardowo jest szybkie do wykonania i bardzo smaczne!

8 rad jak uczynić podróżowanie mniej stresującym.

Styczeń 26
14 komentarzy

Nie lubisz podróżować i nie wiesz o co tyle szumu? A może lubisz, ale podróże kosztują cię zbyt dużo nerwów? Zdarza Ci się wpaść w panikę, bo nie pamiętasz adresu,  nie wiesz jak dojechać do punktu zbiórki, bądź masz poczucie, że nie bardzo wiesz co oglądasz? A może podróże stresują cię tak bardzo, że zdecydowałeś, że lepiej jeśli zostaniesz w domu, albo powierzysz się w ręce biura podróży?

Spokojnie, ma kilka trików, które pozwolą Ci oswoić się z podróżowaniem i zmniejszyć stres. Zainteresowani? Zapraszam!

Gdy sięgnę pamięcią, wszystkie stresujące sytuacje w które się wpakowałam miały 3 źródła, nie miałam pieniędzy, nie miałam telefonu i nie miałam mapy…

Ameryka to nie tylko burgery. Co dobrego ( i zdrowego) zjeść w stanach?

Styczeń 24
2 komentarze

Stany to wbrew ogólnej opinii, nie tylko burgery i cieknące tłuszczem fast foody, choć jeśli chcecie takich Wam nie zabraknie. Dla nas była to podróż w poszukiwaniu smaków lokalnych społeczności. Gdzie jeśli nie tu w Chinatown, Little Tokio czy Meksykańskich dzielnicach spróbować doskonałego jedzenia emigrantów? Tym tropem można naprawdę rozsmakować się w kuchni meksykańskiej, która na południu Kalifornii jest zwyczajnie WYBITNA! Powiem Wam jak szukać najlepszych burgerów i jak zjeść zdrowo w sieciówkach. gotowi?

Ameryka w czasie wyborów prezydenckich

Styczeń 22
No comments yet

Zwiedzaliśmy Amerykę w wyjątkowym okresie, o ile marzyłam od lat by zobaczyć na żywo amerykańskie halloween i termin wybraliśmy celowo, o tyle, wyborów prezydenckich nie planowaliśmy;) Trafiły się nam jako dodatek i świetne doświadczenie, o których chciałam Wam opowiedzieć. Jak wyglądało to z perspektywy obserwatora, podczas kilku burzliwych dni przed i po ogłoszeniu wyniku?

Slow-fast food. Sałatka z pomarańczami, indykiem i orzechami

Styczeń 20
3 komentarze

Główną zasada panującą w mojej kuchni jest – zdrowo, dietetycznie, szybko i na dłużej. Czyli jak zrobić i się nie narobić. Dlatego częstym wyborem są sałatki z mięsem bądź sycące zupy. Dziś podrzucam jeden z przepisów, którym ostatnio się zachwyciłam. Sałatka do zrobienia w mniej niż 30 minut ( o to chodzi! ), której podane proporcje wystarczą na dwa obiady dla dwóch dorosłych ludzi (juhu!).

Ateny, Mity i Fakty. Plaka i Psiri daleko od „antyku”.

Styczeń 18
7 komentarzy

Za oknem zimno, mokro i nieprzyjemnie, wracam więc wspomnieniami do jednego z najmilszych weekendów, jakie zorganizowaliśmy zeszłej wiosny, wizyty w Atenach.

Nigdy wcześniej nie byłam w Grecji, a Ateny były bardzo wysoko na mojej liście  podróżniczych marzeń. Jako dziecko, byłam największym pasjonatem wczytującym się w Mitologie Grecką. Spędzałam dnie, na porównywaniu Mitologii Parandowskiego, Wandy Markowskiej czy Teogonii Bogów Hozjusza. Rysując w najlepsze wielkie drzewa genealogiczne bogów greckich i marząc o tym, że pewnego dnia stanę na pięknym Akropolu i poczuje klimat dawnej, wspaniałej Grecji. (Nie musicie mi mówić, jak dziwnym dzieckiem byłam:)) Jak udało mi się przeżyć konfrontacje Grecji, którą nosiłam w głowie z tym co zastałam na miejscu? Tymi przemyśleniami chciałam się z Wami podzielić.

Slow Design. Fascynacja lisami. Dziecięce książki o Lisach.

Styczeń 16
2 komentarze

Dzisiaj pół żartem pół serio, ponieważ jeśli wierzyć specjalistą z powodu Blue Monday, wszyscy mamy ciężki dzień. Chcąc uprzyjemnić Wam poranek, dziś kilka słów o lisach i domowych dodatkach w lisie wzory, czyli o tym, że warto otaczać się tym co dla nas jest ważne i ma osobiste znaczenie.

Pisałam wiele razy, że nie lubię gadżetów, które nic dla mnie nie znaczą, jeśli coś jest o tagowane, to powinno kojarzyć się z czymś dla mnie osobiście istotnym. Jednocześnie nie lubię, wielkich wystawek, wzorzystych rzeczy, więc na takie szaleństwa pozwalam sobie tylko, wtedy, kiedy nie koliduje to z pomieszczeniem i nie będzie zbyt inwazyjne. Najlepiej, jeśli to rzecz codziennego, użytku, która i tak była na liście zakupów, a przywieziona z podroży będzie dodatkowo przypominać wspaniały dzień, w nowo odkrytym miejscu. Zamiast kupować dodatki w Ikei, wyszukuje je w podróżny na targach staroci bądź ulicznych bazarach, wówczas nawet poranna owsianka ma inny wymiar, jeśli nabiera się jej ze  słoja wygrzebanego na ulicznym bazarku w San Francisco .

Białoruś. Zachodnie legendy na temat wschodu

Styczeń 14
6 komentarzy

Białoruś dziś

Białoruś to tabula rasa. Nie wiemy o niej wiele, a to co wiemy z mediów wydaje się dziwnie jaskrawe. Stare skorodowane samochody, pijaństwo,  wódka za cztery złote,  komuniści, fanatycy, nacjonaliści,  nic tylko bloki z wielkiej płyty i wielka bieda. Puste półki i niezwykle niski kurs waluty, który pozwala poczuć się tu milionerem z lepszego świata.  Czy tak jest naprawdę? Nie chciało mi się w to wierzy. Postanowiłam więc pojechać i na własne oczy zobaczyć te białe niedźwiedzie.

Slow life. Święta bez prezentów.

Styczeń 10
No comments yet

Przez ostatni miesiąc patrzyłam z lekkim niedowierzaniem na to co w związku ze światami działo się dookoła. Prezentowy szał, który ogarnął całe internety, był dla mnie w tym roku wyjątkowo ciekawy, bowiem postanowiłam odpuścić i zwyczajnie nie brać w nim udziału. Z pozycji obserwatora cały ten szał wydawał mi się z socjologicznego punktu widzenia ciekawy.

Pisałam wielokrotnie o tym, że od lat systematycznie staram się eliminować liczbę posiadanych rzeczy inwestuje w wspomnienia i nowe doświadczenia. Znaleziona w sieci sentencja „Collect memories no things”, świetnie oddaje, moją domenę życiową. Jak pogodzić taki anty konsumpcyjny tryb życia z świąteczną gorączką zakupów?

Street Art. Berlin. El- Bocho i Little Lucy, która zabija kota na sto sposobów

Styczeń 8
1 Comment

Berlin to moje uzależnienie. To miasto, do którego wracam jak bumerang, by odkrywać nowe miejsca i cieszyć się widokiem ulubionych . Cyklicznie będę zabierać Was w podróż moimi ścieżkami po mieście, które jeśli tylko poświeci  się mu wystarczająco dużo uwagi, uwiedzie nas i skradnie serce. Jednym z ważniejszych tropów, które pozwolą nam odkryć i zrozumieć dusze miasta, jest Street Art.

Jechać do Berlina i nie zwrócić uwagi, na to co dzieje, się na jego murach tego, to wielka strata. Dziś pierwsza z postaci, którą można spotkać na Berlińskich ulicach. Jedna z moich ulubionych i bardziej szokujących. No cóż.. Mała Lucy, która wyraźnie nie lubi swojego kociaka, przyjmijcie ją proszę łaskawie z przymrużeniem oka.

Kolej Transsyberyjska. Czego mnie nauczyła ta podroż?

Styczeń 6
7 komentarzy

Nie chciałabym zabrzmieć jak Pablo Coelho, smęcąc Wam tu sentencje, że w podróży liczy się sama droga, nie zaś cel.  W wyprawie Koleją Transsyberyjska  to dosłowność, to droga jest celem. Jak w świecie korporacyjnych „to do-sów”, zadań i planów, zatrzymać się nie skupiać na tym dokąd się jedzie, tylko cieszyć z samej jazdy? To jest wyzwanie. Każda podróż ma jakiś swój cel, my też mieliśmy swoje punkty, w których  planowaliśmy postoje, ale najistotniejszym elementem była sama droga. To było coś nowego, zupełnie odświeżającego. Cieszyłam się z tego, że po prostu jestem. Nie wyczekiwałam kolejnych miejsc, starłam się być tu i teraz i to było wzbogacające. Koła kolei leniwie toczyły się do przodu, tukot usypiał, wprawiają w letarg. Myśli zataczały kręgi, a wzrok podążał za monotonnym krajobrazem. To podróż, którą każdy przezywa inaczej. W zależności od nastawienia, oczekiwań, wrażliwości i wiedzy. Nie ma sposobów najlepszych, ja opowiem Wam o tym, czego mnie nauczyła ta podróż, co z niej wyniosłam. Gotowi?

Piran, Słowenia. Idealny początek roku. Wstęp do slow travel

Styczeń 5
No comments yet

Wróciłam właśnie z Piranu, małego Słoweńskiego miasteczka nad morzem, gdzie lądowałam baterie w pierwszym dniu Nowego Roku. Było mi tam tak dobrze i błogo, że pomyślałam, że przykład ten może posłużyć za wstęp do slowe travel, o którym na tym blogu chce Wam opowiadać. Na start kilka zdań o tym, że w podróży warto odpuszczać i słuchać przede wszystkim siebie.

Dieta. Jak zrzucić 10 kilogramów ? 14 zdrowych nawyków, które pozwolą schudnąć.

Styczeń 1
4 komentarze

Mamy początek roku i zapewne większość z Was wpisała do swoich kalendarzy, notatników, plenerów w komórkach postanowienie: schudnę!  Zgadza się?

Ponieważ od 3 lat, uporczywie zmagam się z nadwagą, z moich 55 kilo, w Anglii zrobiło się blisko 80 ( przy wzroście 168) . Spróbowałam wielu diet i ciągle wracałam do punktu wyjścia. W sierpniu tego roku, postanowiłam ugryźć temat inaczej, bez paniki, bez spiny, bez wielkiego rygoru postawiłam na powolne efekty, w myśl, że czas i tak minie, a skoro przez ostatnie 3 lata nie udało mi się stracić zbyt wiele, moimi nerwowymi, „wspaniałymi” szybkimi, wyczerpującymi dietami, to może warto dać sobie czas i nie wywierać presji. Wiem, że nie to chciałyście usłyszeć, każdy chce efektu tu i teraz, szybko! ( wiem o tym doskonale ja tez jestem z tych:)).  Co jednak pocieszające. od sierpnia do teraz schudłam 11 kilo, a więc jest to możliwe. Jak to zrobiłam? Po niżej podzielę się z Wami moimi sposobami. Gotowe?

Książki i filmy, których akcja dzieje się w Wiedniu cz 1.

Grudzień 29
14 komentarzy

Co przeczytać przed wyjazdem do Wiednia? Jakie filmy zobaczyć, żeby wprowadzić się w klimat, jeszcze przed podróżą? Dokładnie na te pytania, podsuwam Wam gotowe odpowiedzi. 

Mozart, Freud, Księżniczka Sisi nie brakuje inspiracji by podążać szlakiem wybitnych postaci, a to tylko kilka z kilku tysięcy doskonałych nazwisk, twórców, celebrytów, władców czy artystów którzy przewinęli się przez to miasto, przez pryzmat których można poznać to niezwykłe miasto z innej perspektywy i zachwycać się bez reszty.

Lista poniższych pozycji jest zupełnie subiektywnym przeglądem i oczywiście zupełnie nie wyczerpuje tematu, jeszcze nie raz i nie dwa wrócę do tematu, czekam również na Wasze sugestie. Podsuwam Wam to co znam i wiem, że może sprawić przyjemność ( a także odradzam to co nie jest warte straty Waszego czasu). Gotowi? Kawa zaparzona? To zapraszam do wspaniałego Wiedeńskiego świata.

Wiedeń to miasto szczególne, którego bogata historia, daje możliwość znalezienia czegoś wyjątkowego dla każdego z nas, bez względu na to czy rozpala naszą wyobraźnie płomienny romans, wojenne opowieści, czy  biografię psychoanalityków.

Wiza amerykańska podejście trzecie

Grudzień 26
No comments yet

Powoli myślę, o podsumowaniu minionego roku, wśród wielu wspomnień przypomniała mi się moja spektakularna akcja z wizą amerykańską, którą humorystycznie chciałabym Wam przytoczyć, trochę ku przestrodze, ale też żeby pokazać wszystkim, którzy myślą o wizie amerykańskiej jak to robić, podążając za wskazówkami, na końcu posta.

Starania o wizę amerykańską ( turystyczną!) to jak ciągle wracający temat. W przeciągu ostatnich trzech lat próbowałam trzykrotnie ! O wcześniejszych przebojach możecie przeczytać, tu gdy starałam się po raz pierwszy w Warszawie oraz tu w Londynie.

Jeśli ktoś z Was, żywił nadzieje, że podczas mojego milczenia, zmądrzałam, stałam się bardziej roztropna, czy też mniej roztrzepana, niestety się rozczaruje. Wszystko ze mną w porządku, jak zwykle daleko mi do doskonałości.

Nie przedłużając powiem Wam jak tym razem zabłysnęłam podczas wizyty w ambasadzie.

Święta Bożego Narodzenia w Paryżu. Cz. 1

Grudzień 24
15 komentarzy

Miałam przygotować dla Was wpis z najlepszymi, świątecznymi filmami, ale pomyślałam sobie, że za pewne i tak wszyscy oglądają Kevina, nie chcąc więc pisać o truizmach, chciałam Wam pokazać święta, które 3 lata temu spędziłam zupełnie inaczej. Na ogół świętuje w rodzinnym domu w Jaworznie. Trzy lata temu, zrobiłam wyjątek od tej tradycji i zabrałam moją Mamę w podróż do Brukseli, Paryża i Amsterdamu, zaczynając nasza tygodniowa wycieczkę w Londynie, gdzie wówczas mieszkałam.

Powiem, szczerze, że dla mnie i jak i dla Mojej Mamy, były to najlepsze święta. Czasem warto więc zrobić wyjątek i odstąpić od tradycji na rzecz szalonego pomysłu.

Hygge, czyli ciesz się codziennością.

Grudzień 20
No comments yet

Blog ma w tytule codzienność i wszystko co może ją upiększyć, wzbogacić, bądź sprawić bardziej radosną, zdobywa moje zainteresowanie. Wracam więc do Was, z tematem duńskiej recepty na upiększenie codzienności. Temat sprowokowała mała lawina książek o duńskim kluczu do szczęścia czyli Hygge ( czytamy Huge). Książek pojawiło się na polskim rynku kilka są do siebie podobne i opowiadają o tym samym, ale troszkę inaczej. Ja na pierwszy o ogień wzięłam książkę Profesora z wydziału badań nad szczęściem Wikinga Meik  Hygge. Klucz do szczęścia oraz książkę  Mari Tourell Soderberg. Hygge, Duńska Sztuka szczęścia. Brzmi zachwycająco, gotowi? Więc zaczynamy:)

Dlaczego nie zostałam doktorantką?

Październik 22
2 komentarze
Arkadia i Nieborów.  O tym dlaczego nie zostałam doktorantka i jak przypadkowa fascynacja, zmieniła bieg mojego życia.
Arkadia i Nieborów, czyli siedziba – Heleny z Przeździeckich Radziwiłłowej, to tak nieprawdę tylko pretekst by poruszyć kwestie o wiele ważniejszą. Czasem kreujemy plany i przywiązujemy sié do marzeń, których w istocie nie chcemy zrealizować i tylko głos z tyłu głowy, który cicho szepce, ze to nie tedy droga, na chwile zakłóca nasze dążenia do celu.
Dopiero przypadek, który krzyżuję wszystkie plany, przewraca życie do góry nogami, może uzmysłowić nam, że nie było nam pisane tak przeżyć życia. Owszem, możemy bo wszystko jest do zrobienia, jeśli tylko tego się pragnie i  włoży w to wystarczająco dużo wysiłku. Rzecz w tym , że wcale tego nie chcieliśmy, a jedynie przyzwyczajenie, do pewnej wizji, z którą wzrastaliśmy przez lata, pchało nas w stronę „wyśnionego celu”.

Co zobaczyć przed wyjazdem do Londynu? Seriale i filmy, których akcja dzieje się w Londynie.

Październik 20
No comments yet

 

DSC_4880

Co zobaczyć przed wyjazdem do Londynu? Seriale i Filmy, których akcja dzieje się w Londynie.

Podróże szlakiem literackim, od wielu lat są moja największą pasją. Zdażami się jednak dla odmiany, zobaczyć film, którego akcja dzieje się w odwiedzanym przeze mnie miejscu. Lubie tak zaprawić się przed wyjazdem, nastwić, wprowadzić w atmosfere miejsca. Poniewaz za trzy dni znów wybywam do Angielskiej stolicy, przyszykowałam właśnie liste filmów, które chętnie bym odświeżyła. Może kogoś z Was zainspiruje:

Sherlock Holms BBC ( 2013-1015) 
Ten serial przenosi nas wprost na Londyńskie ulice. Nie tylko fabuła wciąga i fascynuje, ale i kadry, współczesnego miasta, niepozwalaną oderwać się od komputera. Niezwykłym atutem tej produkcji, jest jej aktualność. Serial kręcony jest na bieżąco na współczesnych londyńskich ulicach.

miejsca: Baker Street, Belgravia, okolice metra Angel

Mr Selfridges (więcej)
Dla odmiany, powrót do przeszłości. Czyli Selfridges, który przenosi nas w podróz do poczatku XX wieku, dając mozliwość oglądania londyńskich ulic, w tle opowiadanej historii, której motywem przewodnim jest dom handlowy Selfriges, który do dziś stoi na głownej ulicy handlowej tego miasta. Warto zobaczyć chociaż kilka odcinków, by po takim maratonie z radością oddac sie zakupą na tłocznej i jakże innej niz w poczatkach wieku Oxford Street.

miejsca : Oxford Street, Regent Street

Food Meeting: Burger Party – czyli z czym warto zjeść burgera? / przepis na burger doskonały

Październik 14
No comments yet
Co jakiś czas udaje nam się zorganizować spotkanie ze znajomymi, w którym motywem przewodnim jest gotowanie. Co prawda nie jest to tak potężna instytucja jak TCClub, naszego przyjaciela, który ma na koncie już grubo ponad 70 spotkań z obcokrajowcami, w których na każdym spotkaniu gotuje inna osoba, z innego Państwa. Nasze spotkania są kameralne, (dla najbliższych dwudziestu kilku osób:)) i łączą w sobie to co lubię, czyli  ciepłą, pełną radości atmosferę, dobre jedzenie i granie w planszówki:)
DSC_7265-1024x685

4 miesiące milczenia – instagramowy lifestyl

Październik 12
No comments yet
Nie jest łatwo wrócić do pisania, po trzech miesiącach ciszy! Słowa rodzą się w bólu, zdania nie kleją w całość. To życie przemawia przeze mnie. Intensywne barwne, pełne emocji, tak władcze i despotyczne, że zabrakło czasu, na sen, długie skypowe rozmowy, weekendy w domu, czy (niestety) …. pisanie!
Przez ostatnie 3,5 miesiąca, żadnego weekendu nie spędziłam w Warszawie.  Jak parepetum mobile puszczone w ruch nie mogłam się zatrzymać. Tak intensywnie nie było jeszcze nigdy!
Zanim opowiem szczegółowo, o swoich refleksjach z odwiedzanych miejsc i przeżytych eventów, w telegraficznym skrócie streszczę co się stało, tak bym mogła wrócić do porzuconego wiosną częstego blogowania. Nie będzie jednak chronologicznie, będzie na wyrywki i wedle nastroju, na przemian o podróżach, wystawach, refleksach, codziennym lifestylu, slow fodzie i slow fashion, eventach i alternatywnych podróżach, warszawskich miejscówkach, street arcie i wszystkim co obecnie towarzyszy mi na co dzień.
11811564_1147398848619905_951366104588148326_n

PRL- olwska sesja w Muzeum PRL na Pradze

Sierpień 20
No comments yet

Stare pasje nigdy nie umierają w nas bezpowrotnie. Mała iskierka łatwo może wzniecić dawny żar. Od dawna nie miałam okazji, organizować sesji zdjęciowej i stylizować modelek. Nietrudno więc zgadnąć jak wielką frajdę sprawiła mi możliwość  zorganizowania sesji w Muzeum PRL  Wszystko to za sprawa naszej piątkowej imprezy w klimacie PRL-u do której przygotowujemy się już od półtora miesiąca. W ciągu minionych kilku tygodni, były więc wpisy o prl-owskiej modzie, wyprawy do second handu w  poszukiwaniu idealnego stroju na naszą potańcówkę, a także, sesja w muzeum.

Otwarty umysł kontra ignorancja

Lipiec 22
No comments yet

Życie w dużym mieście daje nieskończone możliwości, wydarzenia, spotkania, wystawy, przedstawienia teatralne, nie sposób być wszędzie, ale i nie wart!  Po poniedziałkowym spotkaniu podróżników, na którym wysłuchałam relacji z podroży po Północnej Korei bez cenzury, w słynnym z tego typu spotkań Południku Zero, postanowiłam, że zastanowię się wielokrotnie nim kolejny raz roszę wysłuchać czyjejś relacji.

Komunizm, Socjalizm, Socrealizm, Indoktrynacja, to pojęcia, które ekscytują i podniecają umysł do refleksji. Wychowana w duchu liberalizmu, bliżej lewej niż prawej strony, nigdy nie pozostaje obojętna na dyskusje oscylujące wokół tych tematów. Nie trzeba  było mnie namawiać na to spotkanie. Czekałam z żywym zainteresowaniem, co tez usłyszę od podróżnika, jaki przywiózł z sobą obraz Korei, którą miał okazje, zobaczyć z pozycji nieocenzurowanej, dzięki znajomością z polskimi dyplomatami.
Tego typu spotkania zawsze są specyficzne, wiele zależy od mówcy, rozumiem doskonale, że nie wszyscy jesteśmy erudytami,( choć uwielbiam gdy ktoś mówi pięknie, w sposób nie wymuszony!) najważniejsze jednak, jest to jak głęboko potrafimy zanurzyć się w świat, który udało nam się odwiedzić, jak daleko sięga nasza refleksja i jak wysoki mamy poziom empatii by zrozumieć sytuacje oraz mentalność ludzi, w których otoczeniu się znaleźliśmy..

Kilka atrakcji minionego tygodnia :)

Maj 30
No comments yet

Ostatni tydzień przyniósł mi sporo atrakcji, przede wszystkim:

1. Zostałam częścią Zespołu GdzieNaWeekend.pl

Możecie razem ze mną wyruszyć w różne fascynujące miejsca. W samym czerwcu zapraszam do starej drukarni, gazowni na Wole, wnętrza Pałacu Kultury oraz przede wszystkim na Słowacki Raj! Kolejne miesiące przyniosą inne niezwykłe atrakcje, oprócz wspomnianych wyjść i wycieczek ze mną w GdzienaWeekend czeka na Was cała masa innych atrakcji, jak rowerowe wycieczki, spacery, kajaki czy imprezy na statku. Wszystkie informacje na ten temat znajdziecie TU

2. Slajsowisko – „Wyprawa na koło podbiegunowe za 15 Euro” w Solcu 44

W miniony poniedziałek, miałam okazje spojrzeć wstecz i opowiedzieć o swojej niezwykłej wyprawie na koło podbiegunowe 29 letnim Ikarusem, która zgodnie z tym jak głosi tytuł kosztowała mnie mniej niż 15 euro:) Opowiadałam o Kultowym Ikarusie, wspaniałych ludziach, z którymi spędziłam te magiczne kilkanaście dni, licznych przygodach, które nie omijały nas po drodze oraz o charytatywnym rajdzie, prl-owskich samochodów ZŁOMBOL. Kto nie miał okazji posłchac na żywo mojej historii, ten może zobaczyć mały urywek tej opowieści, z porannej śniadaniówki.

3. Moje 6 minut w Pytaniu na Śniadanie na TVP 2

Chwytliwy tytuł mojego slajdowiska zainteresował telewizyjnych łowców tematów, którzy zaprosili mnie, ( właściwie zaraz po dodaniu informacji o slajdowisku organizowanym w Solcu 44 na Powiślu) do telewizji. W śniadaniówce opowiedziałam jak to możliwe, że dotarłam na koło podbiegunowe za 15 euro, czym jest Złombol i skąd wziął się Kultowy Ikarus. Cała ta historia była dla mnie bardzo zabawna i w następnym poście opowiem, Wam o moich osobistych spostrzeżeniach po bezpośrednim kontakcie z TV. Teraz zapraszam na moje sześć minut 🙂

Do zobaczenia TU

Kopenhaga: śniadanie w ogrodzie botanicznym, odprawa warty i relaks.., relacja cz. 2

Maj 3
1 Comment
Drugiego dnia Kopenhaga pokazała wiele swoich twarzy, zdarzało jej się przypominać nie tylko sąsiedni Sztokholm, Oslo, czy kochane Helsinki, ale i Rzym, Wenecję, Amsterdam, Berlin a nawet Londyn, jako miasto hanzeatyckie, przypominało miejscami Rygę oraz Gdańsk. W tej mozaice skojarzeń nie utraciła jednak osobowości, na całe szczęście wbrew moim przypuszczeniom, najmniej przypominała Tallinn, a jej słodki wymiar zrównoważony został przez bardziej charakterne, alternatywne części miasta. Gdyby jednak przyszło mi odpowiedzieć na pytanie, co takiego jest w tym mieście, czego nie ma nigdzie indziej, nie ukrywam, że ciężko byłoby mi znaleźć odpowiedź, wykluczając, rzecz jasna piknikowy cmentarz i hipissowską wioskę ( o której później), tak naprawdę Kopenhaga stanowi doskonałą kompilację tego wszystkiego co możemy w Europie spotkać. Miksuje w przyjemny sposób Skandynawską estetykę z dorobkiem zachodniej Europy, wyrażając przez swą architekturę zarówno hanzeatyckie korzenie, jak i Skandynawską prominencję.

Proste czynności dają szczęście – Warszawski lifestyle, Targi Śniadaniowe i Wzory w Ogrodzie

Kwiecień 30
No comments yet
Gdy oglądam się za siebie nie dowierzam, że też potrafiłam tak komplikować sobie życie. Nieustannie wyszukując sobie jakieś kosmiczne cele, ograniczając się zasadami i katując listami must see, must have, must to do… I nie znaczy to wcale, że nagle stałam się jakimś hedonistycznym nihilistą, który postanowił, na znak protestu odziać się w wór pokutny i zawalczyć z systemem. Chodzi mi o coś zupełnie innego, o zwykłą satysfakcje z codzienności, która mam wrażenie, gdzieś uciekała mi przez lata. Potrzebowała ćwierć wieku, by nauczyć się cieszyć się żyć codziennie, a nie od święta, celebrować zwykłe wtorkowe śniadania, czwartkowe kolacje i poniedziałkowe obiady. Każdy dzień jest ważny, a ja ciesze się z najprostszych rzeczy. Cieszy mnie śniadanie, jazda na rowerze do pracy, rozmowy z przypadkowymi ludźmi i telefoniczne konferencje z przyjaciółmi, gotowanie, spacer czy leżenie na trawie.  Myślę, że zawsze w pewnym sensie potrafiłam cieszyć się codziennością, jednak ciągle czegoś mi brakowało. Na coś czekałam, do czegoś dążyłam, potrzebowałam jeszcze coś zrobić, gdzieś dobiec, coś zaliczyć, gdzieś być, coś kupić by osiągnąć tą pełnie szczęścia. Teraz mam wrażenie, że niczego więcej mi nie trzeba. Czuje,że mam wszystko, a przynajmniej wystarczająco, by budzić się rano i dziękować, że jestem tu gdzie jestem. I to nie znaczy, że osiągnęłam wszystko, bo jestem gdzieś na początku drogi, która być może zawiedzie mnie tam gdzie chciałabym dotrzeć i to nie znaczy, że rzeczywiście mam wszystko, ale to bez znaczenia, bo po prostu codzienność daje mi radość. Zyskałam nieznany mi wcześniej spokój, który pozwolił mi pozbyć się tej dzikiej targającej nerwy frustracji. Nauczyłam się radzić sobie ze stresem i skupiać na chwili obecnej.  Nie przejmować tym na co nie mam wpływu i czego zmienić nie mogę.  Tym sposobem osiągnęłam poziom chill- outu, który innym przychodzi z trudem nawet po używkach. Polecam wziąć trzy wdechy, zasiąść w fotelu wygodnie i pomyśleć o tym co Was dobrego spotkało tego dnia.

Kopenhaga: rowery, dobry design, Carlsberg i obiad na cmentarzu. relacja cz. I

Kwiecień 28
7 komentarzy

Wyjazd to najlepszy sposób by pobyć z drugim człowiekiem, poznać go lepiej, nadrobić zaległości czy zacieśnić więzi. Nie ma nic przyjemniejszego niż, co jakiś czas ruszyć się z miejsca i pobyć, z którymś z przyjaciół sam na sam, a walkę z codziennością zamienić na bój z obcą walutą, nieznanymi obyczajami, lotniskowymi leżankami czy hostelową ciężką atmosferą.

Dawno nie podróżowałam z moją Mamą, gdy więc w lutym pojawiły się tanie loty do Kopenhagi,decyzje podjęłyśmy w kilka minut. Nasza rozmowa wyglądała mniej więcej w ten sposób: Ja: Mamu są tanie loty do Kopenhagi, lecimy na rowery?Beatka:  Rezerwuj! Tym sposobem jeden z kwietniowych weekendów spędziłyśmy rozkoszując się bajeczną pogodą, niesłychanie świeżym skandynawskim powietrzem i przede wszystkim swoim towarzystwem!

Warszawskie Metro otwarcie II Linio vs (mój osobisty ranking europejskiego metra)

Kwiecień 13
2 komentarze

Przypuszczam, że niewiele, jest w Europie tak wyczekiwanych odcinków kolejki podziemnej jak nasz 7 przystankowy 12 minutowy fragmencik II Lini. Stało się! W zeszłą niedziele uroczyście uruchomiono II Linie łącząca Wole ( przystanek Rondo Daszyńskiego) z Pragą zatrzymując się na Dworcu Wileńskim. Niestety na uroczystym otwarci być nie mogłam, cieszyłam się wówczas Katowicami i piękną letnią pogoda na południu Polski, nadrobiłam jednak zaległości już we wtorkowe popołudnie po pracy, zwiedzając każdy kolejny przystanek.

Londyn – nieemigracyjny.

Kwiecień 9
5 komentarzy
Nie przypuszczałam, że wizyta w Anglii sprawi mi tyle radości. Przez pierwsze miesiące po powrocie z Londynu, pryskałam jadem na samo wspomnienie angielskiej bylejakości. Potrzebowałam trochę czasu, by nabrać dystansu do własnych doświadczeń z czasów życia w na wyspie. Anglia tylko na mapie wydaje się być częścią Europy. ta prawda wyniesiona z podstawówki, na miejscu, wydaje się zwykłą bujdą.To oderwane od reszty kontynentu miejsce, zupełnie inne niż wszystko co możemy spotkać na kontynencie, za to w całej swej inności zupełnie zunifikowane. Gdziekolwiek na wyspie się nie zatrzymamy, uderzy nas „ten sam” rząd zrośniętych z sobą domków jednorodzinnych, sklepów prowadzonych przez bengalczyków pod szyldem off licens (coś na kształt naszych monopolowych) czy kolorowych wystaw sklepowych, które  z daleka zachwycają ferią barw, z bliska zaś szokują bylejakością, zbutwiałym drewnem, odpryśniętym lakierem, brudną firaną, wszystkim tym co może brzmi kuriozalnie i małostkowo, nie jednak, gdy staję się natręctwem dnia codziennego, nie wyjątkiem a regułą, którą jak refren, czy wieczorną modlitwę powtarza każdy zakręt i wąska uliczka.

Berlin Treptow i okolice Kottbuser Tor

Marzec 21
No comments yet
Poranek podobnie jak dnia poprzedniego zaczęłyśmy w milej kawiarni tuz obok. Tym razem jednak pogoda nie dopisywała. Zaopatrzone w bilet całodniowy ( 6,7 e) ruszyłyśmy na targ staroci do dzielnicy daleko od centrum. Nie umiałyśmy jednak dokładnie zlokalizować targowiska, a żadna z mijanych osób nie potrafiła nam pomóc.  Na pocieszenie kopiłyśmy więc suszi i ruszyłyśmy w stronę kolejnej dzielny której chciałyśmy się przyjrzeć z bliska.

Warszawa Moja Miłość – retrospekcja

Marzec 19
1 Comment
Zawsze mamy coś innego niż to co naprawdę chcielibyśmy mieć. Może więc wyda się dziwne, gdy powiem, że jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chciałam być. Mieszkam w mieście, które na ten moment, jest najcudowniejszym miejscem do życia, jakie znam. Kocham je bezgranicznie i być może to uroki fascynacji. Pierwsze miesiące miłości, gdy jeszcze ciągle odczuwa się motyle w brzuchu i palpitacje serca. Ciągle jeszcze jestem zakochana! Zauroczenie, trwa na całego, nie mówię jednak, że to ta Jedyna, że to Miłość przez wielkie M, na całe życie a wybranka nie ma wad.  Z zaślepień wyleczyłam się (mam nadzieje, na zawsze) Niemniej jednak na ten moment pragnę wam wykrzyczeć, że Warszawa jest dokładnie tym, czego chce. Nawet, jeśli co jakiś czas krąży mi po głowie myśl, że chciałabym pożyć w innym dużym mieście i pojawiają mi się przed oczyma, Paryż, Wiedeń, Helsinki, a od niedawna i Berlin, przypominam sobie swoje rozczarowanie Londynem. Miasto to urzekło mnie bez reszty, nasze pierwsze krótkie, ale niezwykle intensywne spotkanie, było tym, które zapamiętuje się na całe życie. Gdyby moja noga nie stanęła na wyspie nigdy więcej, na zawsze zachowałabym w pamięci obraz miasta, w którym mogłabym żyć… Snując w głowie wizje alternatywnego życia w wielkiej metropolii. Rzeczywistość zweryfikowała jednak te wizje.
Z Warszawą jest inaczej. Im dłużej tu jestem tym bardziej ją kocham. Od stukotu kół pociągu, przez czerwono-żółte tramwaje. Połyskujące na błękitno wieżowce na Placu Bankowym i kolorowe neony. Urokliwe miejsca i klimatyczne knajpki.
Im dłużej tu mieszkam, tym większą mam świadomość jak mało wiem o tym miejscu, jak ciągle mało ją znam. Cieszę się jak małe dziecko na myśl o weekendzie spędzonym w stolicy.
Gdy wiem, że spędzę weekend w Warszawie, wchodzę na Facebook, szukam wydarzeń w najbliższym otoczeniu, z setki dostępnych wybieram dla siebie kilka. Życie w wielkim mieście ma miliony plusów. Jednym z ich jest ogrom atrakcji. Mogę spacerować po mieście, siedzieć w kawiarniach, czytać, odwiedzać niszowe kina, dyskutować z podróżnikami, odwiedzać wystawy i grać w planszówki, próbować nowych dań z listy knajpek slow food, odwiedzać śniadaniowe targii i chodzić na spotkania literackie z artystami.
Niby nic mnie nie trzyma w tym mieście. Nie mam kredytu, rozpoczętych studiów, zobowiązań finansowych.. Nie mam nic. Mogę w każdej chwili spakować wszystko do dwóch walizek i wynieść się wszędzie. Ale nie chce! Chce tu zostać. Jest mi tu dobrze. Czuje, że to miasto ma mi jeszcze wiele do zaoferowania.
Pierwsze wrażenie jest Ważne. To była miłość od pierwszego wejrzenia. ( archiwalne zdjęcia z 2008 )


Berlin – Alternatywnie: Kreuzberg

Marzec 15
1 Comment
To by wyjazd bez planu. Bez zaznaczonych na mapie punktów. Bez must see. Nie miałam wielkich oczekiwań. Chciałam po prostu poczuć miasto, być tam gdzie tubylcy, zjeść tam gdzie miejscowi, bez fotek idiotek pod pomnikami ludzi, których nie znam i sá dla mnie bez znaczenia. Być niemym widzem dnia codziennego w dzielnicach, które nie mieszczą się na typowo turystycznej mapie.
 
Udało się. Wróciłam odmieniona. Berlin naładował mnie taką dawka pozytywnej energii, jakiej zupełnie się nie spodziewałam. Pierwszy raz od dawna jakieś miasto tak mnie zaskoczyło. Urzekło do tego stopnia, że przez myśl przemknęła wizja przeprowadzki do Berlina! Oczywiście to mrzonki, bardzo kocham Warszawę i na ten moment dobrze mi w stolicy, niemniej jednak myśl, że od Berlina jestem oddalona o kilka godzin pociągiem bądź nocny przejazd simple expresem sprawia, że cieplej robi mi się na sercu. To równoznaczne z tym, że kiedy tylko zechcę mogę spędzić tam znów kilka dni. Wykraść kilka godzin tego wszem obecnego chillu dla siebie. Nie wyobrażam sobie nie spędzić tam kilku dni w upalnych miesiącach. Już widzę się nad rzeką z kocykiem, cydrem i jakąś planszówka w towarzystwie moich najbliższych! Ach rozmarzyłam się!

Moje ostatnie tygodnie na instagramie

Marzec 12
No comments yet
 Selfie w Zachęcie/ Zachęta/ Ochota poranne spacery
Mój Pałac Muranów/ Zimny luty/ Chodzę w tym samym
 Od połowy litego do połowy marca działo się wiele. Gdyby nie mój instagram ciężko byłoby mi spamiętać wszystkie wydarzenia ostatniego miesiąca. Z grubsza rzecz ujmując zaczęłam nową pracę na pięknym Muranowie w XVIII wiecznym Pałacu ( ale o tym innym razem), byłam w Berlinie, odwiedziłam rodziców w Jaworznie, byłam ciocią spędzając czas z Rudym Dzieckiem i odkrywałam kolejne knajpki z Krzysztofem w ulubionych Katowicach tym razem na tapetę wzięliśmy:  „Krystyna wraca z Wiednia” oraz Strefę Centralną.  Jaworzno zaskoczyło mnie wystawą poświęcona historii mody, a Zachęta rozczarowała ekspozycją. W Warszawie z kulturalnych wydarzeń najważniejszym było spotkanie z autorem reportażu opisującym życie na Wyspie Man, oprócz tego był nocny przejazd walentynkowym Autobusem zorganizowany przez portal GdzieNaWeekend.pl, Targi Śniadaniowe na Zoliborzu, zwiedzanie nowej Linii metra i inne atrakcje.

Berlin retrospekcja; Jak dobrze, że dziś jestem kimś innym – refleksja o dojrzewaniu, zmianie podejścia do zabytków i podróży.

Luty 27
1 Comment
Spakowana siedzę już w busie do Berlina, zanim jednak tam dotrę chciałabym  podzielić się z Wami własną refleksją na temat podróżowania i zmian jakie (na całe szczęście) w nas zachodzą.
To nie będzie mój pierwszy raz w tym mieście. Miałam okazje zwiedzić je, bardzo szczegółowo  cztery lata temu. Nie chciałam jednak, żeby zatarły się te pierwsze wrażenia i późniejsze przemyślenia, z tym co przyniesienie kolejne wrażenie, Poniżej podsyłam więc linki do fotorelacji z niemieckiej stolicy, która głównie składa się ze zdjęć, prawie bez opisów, nie chciałam uzupełniać treści po czasie. Dziś podróżuje inaczej, nie jestem terrorystką muszącą wejść do każdej dziury – „bo inaczej się nie liczy”. Nie muszę odwiedzać wszystkich muzeów i  kościołów. Dziś interesuje mnie klimat, ludzie z którymi podróżuje i których spotykam na miejscu. Lubię wiedzieć co widzę, ale świat się nie skończy jeśli tego wszystkiego wiedzieć nie będę. Nie chce kolejnych punktów na mapie. Nie liczę odwiedzanych miejsc, jestem otwarta na to co zastane w nowym miejscu.

O miłości do starych samochodów – ZŁOMBOL 2015

Luty 22
6 komentarzy

Było o delegacjach, o Warszawie, Katowicach i innych tematach, w tym natłoku nowości i szybkim tempie życia, gdzieś umknęło mi, by pochwalić się, że w 1/4 stałam się posiadaczem prawie nowego Złomu, którym wyruszymy, razem z moimi przyjaciółmi (Matą i Jarkiem, z bloga NA PUTU oraz Karolą), w tegorocznym ZŁOMBOLU. Auto jest, co tu dużo mówić, nie przeciętnie brzydkie! Właściwie ciężko mi sobie wyobrazić, żebym przez ostatnie lata nadziała się na brzydsze! To jednak bez znaczenia, grunt, że jeździ, jest kombikiem więc pomieści nadbagaż Martuchy, a jak Jarek wykazał wyciągnie na dobrej nawierzchni nawet i 130 na godzinę! Naszym nabytkiem jest Scoda Forman z 93 roku, auto w wieku mojego Brata, ma pomóc nam dojechać na jeden ze szczytów we włoskich Alpach,  bo o to chodzi w tego rocznym rajdzie starych prl-owskich wraków. Nie muszę chyba dodawać, że cieszę się, jak małe dziecko! Powodów jest przynajmniej tuzin, by skakać z radości: kolejna wyprawa z najbliższymi, przejazd przez Bawarię, Szwajcarię i Lictenstain, miejsca, których dotąd nie miałam jeszcze okazji zwiedzić, oraz przede wszystkim niezwykła atmosfera jaka towarzyszy temu przedsięwzięciu no i stare samochody!

Babo! Jesteś kobietą, o co ci chodzi z tymi starymi wrakami! BMW to ja rozumiem, ale wraki..?? Czyli dlaczego ZŁOMBOL mnie tak kręcił? I skąd wzięła się u mnie miłość do samochodów?

Co sprawia, że kocham pewne miasta? Rozczarowujący Wrocław

Luty 15
2 komentarze

Po wizycie we Wrocławiu, z którym niestety się nie polubiliśmy, zaczęłam zastanawiać się co sprawia, że jakieś miasto ( nawet to w ogólnej ocenie nie najpiękniejsze) potrafi zawładnąć moim umysłem na długie miesiące, a nawet lata. Działa to również w druga stronę, piękne miasto – nie pozostawia, po sobie żadnych odczuć, nie zachwyca, nie rozkochuje w sobie, mimo, iż miliony turystów wracają z niego zachwycone.

Warszawa: Solec 44 – kultowe miejsce, slow food i planszówki

Luty 13
No comments yet

Solec 44 – to nic innego jak prywatny niepozorny domek ulokowany tuż przy moście kolejowym, przecinającym Powiśle. To przykład tego, że z lokalizacyjnego nie fartu, można uczynić prawdziwy atut. Dom mieszkalny przy torach, nie oszukujmy się nie jest rarytasem. Knajpka jednak, to już coś innego, a kultowy lokal  to już zupełnie inna bajka! Czemu kultowy? Bo inny niż pozostałe, niby minimalistyczny, ale nie do końca, niby slow food, ale jaki zmyślny! Piwo jak wszędzie, a jednak za sprawą magicznych soków i przypraw ziołowych, pije się je jak magiczny napar, aromatycznie pachnący rozmarynem czy lawendą.

styczeń w delegacji

Luty 9
No comments yet

Pojęcie podróży służbowej jest czymś nowym w moim słowniku. Dzięki pewnemu projektowi, który realizowałam wraz z portalem PolskaAtrakcyjna.pl miałam możliwość podróżować trochę po Polsce. Moje zeszłoroczne angielskie więzienie, uświadomiło mi, jak mało znam swój kraj. Symbolem mojego angielskiego życia, była wiecznie spakowana torba, która czekała na weekend.  Jeśli akurat nie poznawałam kolejnych zakamarków Londynu, to ruszałam dalej w głąb wyspy, mając w kalendarzu długą listę miejsc, które chciałam zobaczyć. Poczucie tymczasowości mobilizuje! Wiedziałam, że na Wyspie nie zostanę na zawsze, właściwie, każdy miesiąc był pod znakiem zapytania. Taki bicz daje niezwykłą siłę by wstać w sobotę skoro świt i ruszyć przed siebie. Przez 23 lata stale mieszkałam w Polsce, w jednym mieście,podróżując co najwyżej na osi Katowice-Kraków, raz czasem dwa razy do roku, opuszczając je jadąc na jakąś wycieczkę. Poczucie stabilizacji, świadomość, że ma się czas rozleniwia człowieka.Nie zadziwi, Was chyba, gdy powiem, że niewiele widziałam miejsc na Śląsku, mając świadomość, że na to kiedyś znajdę czas, w końcu jest tak blisko!

Warszawski Weeekend: 367 urodziny Pragi

Luty 8
2 komentarze

Praga – brud smród i ubóstwo? 
Pragę można kochać i nienawidzić. Nie może być ona obojętna. Prawy brzeg Warszawy, wzbudza wielkie emocje. Mimo, iż nie jestem tu długo zdążyłam już zauważyć jak dzieli ona mieszkańców stolicy. Gdy wychodząc wczoraj na spacer po Pradze zapytałam mojego przyjaciela, czy nie chciałby się przyłączyć – popatrzył na mnie niedowierzając i z pełnym kpiny głosem, zapytał- Organizują coś takiego? To tak jakby świętować dzień brudu, ubóstwa, syfilisu, demencji starczej, czy jakiegos innego gówna!?” – nie muszę chyba dodawać, że nie skusił się na moją propozycje. Na szczęście jest też drugi biegun. Ludzie zaangażowani społecznie, Prażanie od pokoleń i przyjezdni, którzy zakochali się w jej uroku, którzy poświęcają swój czas by działać na rzecz bliskiej im dzielnicy.

(O moim pierwszym wrażeniu z Pragi pisałam tu )

Mój Mały Henryczek: Kunstforum Wiena wystawa Henry de Toulouse Lautreca

Luty 5
1 Comment
Toulouse Lautrec. Henry Moja miłość.
Są tacy artyści, którzy mimo iż odeszli dziesięciolecia temu, ciągle są nam bliscy, Nawet jeśli nigdy nie poznaliśmy ich na żywo, w naszej głowie posiadają status kogoś bliskiego. Mój Mały Henryczek, jak zwykłam nazywać go przez te wszystkie lata, mojej jednostronnej miłości, jest tego najlepszym przykładem.
zdjecie: dipresse
Od niepamiętnych czasów jego postać  przewijała się przez moje życie. Wszystko zaczęło się zwyczajnie, jak miliony innych spotkań dwojga ludzi, których losy przecięły się w prozaiczny sposób by na zawsze odmienić ich koleje, romantyzm tej opowieści, nie jest jednak oczywisty. W dniu naszego pierwszego spotkania, ja nie miałam nawet 10 lat, a mój biedny Henry nie żył już od ponad 100 ! Spotkanie jak nakazuje tradycja, narzucona przez hollywoodzkie schematy była prozaiczna, nudząc się jak to małe dziecko w supermarkecie, grzebałam w koszykach z kolorowymi książkami, tym sposobem trafiłam na album z reprodukcjami Chagalla i Lautreca. Wtedy właśnie zakochałam się w malarstwie. Nie mogłam wiedzieć, że ten jeden moment nudy, okropnego zimowego wieczora, w który zostałam wyciągnięta do spożywczego by pomóc w noszeniu siatek, stanie się przełomowym dniem w moim życiu…