PODRÓŻE

Dlaczego nie zastrzelili nas w Kosowie? Prisztina i Prizren

28 lipca 2017

This post has already been read 1317 times!

Boże! Do Kosowa? I co jeszcze? Po co! Daj znać jak dojedziesz, to bezpieczne, koniecznie się zamelduj? Tam nie ma teraz wojny? Nikt normalny tam nie jeździ! Bawisz się w korespondentkę wojenną? Jest tam cokolwiek ciekawego? –  To tylko niektóre z reakcji  moich znajomych i rodziny, na wieść, że podczas naszego objazdu po południowych Bałkanach odwiedzimy Kosowo. Im więcej tego typu reakcji, tym bardziej byłam ciekawa co czeka nas na miejscu, a cała sytuacja mocno mnie bawiła. Z drugiej jednak strony stereotypy, którymi nałogowo się posługujemy, łatki, szufladki, którymi oznaczamy świat, żeby było nam łatwiej go przetworzyć są strasznie odmóżdżające. Ułatwiają nam nazwanie po swojemu świata, co wcale nie jest jednoznaczne z jego poznaniem, a tym bardziej zrozumieniem. Nie przedłużając: dlaczego nie zabili nas w Kosowie? Kto i dlaczego do nas strzelał ? Te i inne odpowiedzi poniżej w poście.

Zacznijmy od tego, że w na tych wojennych zgliszcza, na którym czyha na nas zza każdego rogu niebezpieczeństwo, umrzeć można tak naprawdę z zachwytu. Co prawda nie nad Prisztiną ( stolicą Kosowa) ale nad zielonymi dolinami, ciągnącymi się hektarami polanami i lasami w malowniczo położonych dolinach, oraz przede wszystkim góra, które przy granicy z Albanią oszałamiają.
Tyle więc z zagrożeń.

Relacje innych i dyskusja na temat piękna

Byłam ostatnio na spotkaniu autorskim, w jednej z Warszawskich podróżniczych knajp, gdzie zwyczajnie podróżnik, bloger, turysta, każdy, kto zechce i uważa, że ma cos do powiedzenia, może opowiedzieć o swojej podróży. Wystąpienie dotyczyło podróży do Kosowa, poszłam żeby posłuchać co myśli podróżnik, który reklamował swoje wystąpienie, jako to łamiące stereotypy…

Jakże się rozczarowałam, gdy chwile po odpaleniu slajdów, padły z jego ust banały w stylu, „nie ma tu nic ładnego, zwykli ludzie tu nie przyjeżdżają, nie spotkacie tu normalnych ludzi bo nikogo to nie może zainteresować, jeśli szukacie czegoś ładnego jedzcie do Pragi bądź Budapesztu..

Zawsze my przykro, gdy ktoś taki epatuje własnymi uprzedzeniami. To jakby nie było wystąpienie publiczne i łatwo zasugerować innym. Tym bardziej mnie to razi, że wygłaszane jest to zawsze z pozycji, my naród z pięknym Krakowem czy Gdańskiem nie mamy czego szukać w takim tam Kosowie… Seriously? Naprawdę? Nie chce tu prowadzić tyrad na temat stereotypu piękna i brzydoty, ale miałam wrażenie, że tego typu szufladki i subiektywizm powinno się podczas wystąpień publicznych zostawić w domu.
Wystapienie prelegenta pełne było uproszczeń, które po raz kolejny potwierdziły moją tezę, że można jechać w podróż i niewiele z niej przywieść.

Czy Kosowo jest brzydkie?

Nie wiem, czym dla Was jest piękno, dlatego to pytanie z zasady jest płytkie. Upraszczając, zgodnie z klasycznymi wytycznymi, jeśli ktoś szuka skończonego piękna ( rozumianego jako miasta spójne architektonicznie, wyposażone w architekturę z jednego okresu) nie ma czego szukać na Bałkanach. Kto jednak przejechał przez ten region wie, że Bałkańskie miasteczka, wioseczki i peryferia potrafią zachwycić swoim autentyzmem. Nie musi być perfekcyjnie, od linijki, żeby było ujmująco. Może nie być pięknie, a jednak ciekawie , a może inaczej – tam gdzie kończy się piękno robi się interesująco? W ten sposób powinno się rozpatrywać Bałkany. Które mają estetycznie swoje lepsze i gorsze momenty, ale to sprawia, że obcujemy z czymś naprawdę swojskim i oryginalnym.
Prisztina ( stolica Kosowa) jest ciekawa. Jest inna. Nie ma tu starego miasta, jednego architektonicznego stylu, a socjalistyczne bloki, mieszają się z nowszymi blokowiskami, co jakiś czas socjalistyczna budowla stanie obok cerkwi, a ta koło meczetu. Zdarza się też socrealizm i trochę brutalizmu. Wszystko to zmiksowane z sobą i wstrząśnięte daje oryginalny efekt.
Niezwyczajny mix. na terenie Europy, mamy kraj który zamieszkuje w większości muzułmańska ludność, która żyje wspólnie z prawosławnymi wyznawcami. Albańczycy z Serbami, międzynarodowa ludność, zasilając wojska ONZtu, tradycja i nowoczesność. Angielski używany przez większość (takie przynajmniej ma się przeświadczenie, gdy wjeżdża się po kilku dniach spędzonych w Macedonii) oraz Kult Ameryki. Bill Clinton na piedestale ustawiony na tle socrealistycznego bloku, to jeden z tych obrazów, który doskonale oddaje kulturowy mix Kosowa.

Garść Faktów

Czy jest bezpiecznie?

Szczerze powiedziawszy jedynym zagrożeniem, w Kosowie, jest zużycie całej karty pamięci na robienie zdjęć zielonym dolinkom, i górą, przekroczenie ciężaru bagażu podręcznego kupując różne rzeczy ( bo sa zwyczajnie super tanie), dodatkowe kilogramy, jedzenie tez jest tanie ( 2 euro wypasione danie na głownej promenadzie). Tu na dobra sprawę nawet choroby lokomocyjnej nie da się nabawić bo autostrady i drugi szybkiego ruchu są jak od linijki. Przekracza się granicę, która niewiele różni się od tej Ukraińsko – Polskiej, może z mniejszym rozmachem, jedna budka dla osobówek jedna dla tirów. Szybkie zbieranie paszportów, szybkie oddawanie, zero zbędnych pytań i w drogę.
Co można zobaczyć w Kosowie? Co warto zrobić?
Nie lubie takich zestawień MUST See, ale żeby ten wpis był dla Was przydtny, jeśli planujecie podróż w tę stronę, polecam:
  • Spacer głównym deptakiem Marii Teresy

  • Selfie z rzeźbą Billa Clintona na tle Socjalistycznych bloków

  • Leżakowanie w szparach się rzeżby New Borne

  • Zanurzenie się w fontannie z Matką Teresą ( na głównym deptaku)

  • Analizę wielgachnego klocka LEGO z bliska ( też na deptaku)

  • Przyglądanie się przechodnią i podziwianie pięknych, roznegliżowanych, albańskich muzułmanek,

  • Napić się kawy, bo naprawdę warto, są słynni ze swojej kawy i kultury kawiarnianej

  • Zachwycić się biblioteką i przepaść w jej wielgachnej fantastycznej bryle

  • Zobaczyć niedokończoną cerkiew.

Atrakcji jest sporo, ale przede wszystkim tych z gatunku mniej formalnych, jak spacer uliczkami, obserwowanie eklektyzmu, czy właściwie architektonicznego chaosu, przyglądanie się ludziom, próbowanie lokalnej kuchni. Na drodze do Albanii, zatrzymaliśmy się w Prizren, to miasteczko ma starówkę, która przypomina nieco Sarajewo, a to w skali Bałkan ( i w moim osobistym rankingu duże wyróżnienie) Jeśli więc musicie wybrać tylko jedno miejsce, ja polecam Prisztinę, bo bibliotek zmiażdżyła mnie kompletnie. Jednak jeśli chcecie przestrzeni do spacerów, bazarów ulicznych i kolorytu to zdecydowanie Prizren.

Co zaskoczyło nas w Kosowie?

Najłatwiej będzie powiedzieć wszystko, przyznaje bez bicia. Reakcje ludzi, krążące stereotypy, mało profesjonalne relacje, które przyszło mi czytać, pokazywały ten skrawek ziemi jak istne rumowisko. Kawałek ziemi nie wiadomo czyjej, który funkcjonuje chroniony przez wojska Kworum jako ziemia niczyja udający małe państewko. Jak krzywdzące są stereotypy, wie ten kto przekonał się o tym na własnej skórze. Zły PR tego miejsca, które utożsamiamy z wojną. Dziś potrafi naprawdę zaskoczyć. Na pewno znaczenie ma skąd wjeżdżasz do Kosowa, my wjechaliśmy od południa, wracając z Macedonii, kto był w tym zacnym kraju ten na pewno wie, że to trochę podróż w przeszłość. Dlatego wjazd do Kosowa okazał się powrotem do przyszłości ( w kontraście z Macedońskimi realiami). Inwestycje, świetne autostrady, nowoczesne fabryki, współczesna zabudowa miast i przedmieść, ekskluzywne  osiedla domków jednorodzinnych, ludzie mówiący po Angielsku, waluta w Euro, informacja na dworcu w języku angielskim, czy przechowywania bagażu zamykana na kluczyk dla podróżujących przyjeżdżających na chwilę do Prisztiny. Wszystko to sprawiło, że po Macedońskim Chaosie odetchnęliśmy z ulgą i na każdym kroku przecieraliśmy oczy ze zdziwienia.

Czy warto?

Jeśli nie chcesz słuchać czyiś opowieści, sugerować się wyssanymi z palca relacjami o białych niedźwiedziach i kałasznikowach, sprawdź na własnej skórze jak to wygląda.
Warto też przed wyjazdem wczytać się w historie konfliktu, żeby lepiej zrozumieć rzeczywistość która nas zastanie. Bilbordy, znaki dwujęzyczne z przekreślonymi, albańskimi albo serbskimi frazami, wszystko to uliczna niema walka.
Pozdrawiam ciepło
Jess
Ps. jeśli znacie jakieś dobre książki o Kosowie, dziejące się w Kosowie, czy zahaczające o wątek tego miejsca, dajcie znać:)

Comments

comments

You Might Also Like