OGARNIJ ZYCIE

Jak zacząć ogarniać życie? 5 kroków do efektywniejszego działania tej jesieni.

17 września 2017

This post has already been read 1475 times!

Jesień to świetny czas na pracę nad sobą oraz realizowanie swoich celi. Pogoda mniej nas rozprasza, słonce nie wzywa na dwór, a nasze myśli zaczynają oscylować wokół konkretnych zadań. Co zrobić, żeby wreszcie zrealizować swoje plany? Dziś będzie o 5 krokach, które pomogą ruszyć z miejsca i zacząć działać.

Ja niegdyś królowa prokrastynacji.

Zanim na dobre się poznanym , a Wy wsiąkniecie, w czytanie moich tekstów o ogarnianiu życia, kawa na ławę- musicie wiedzieć, że przez większą część życia byłam Królową Prokrastynacji. Zawsze robiłam dużo rzeczy, za dużo! A wszechogarniający chaos był moim nieodłącznym towarzyszem niedoli. Jeśli dało się coś zrobić w ostatnim dniu to na pewno robiłam to w ostatnich minutach. Nie bez wstydu przyznam się Wam (choć kiedyś napawało mnie to dumą) wymyśliłam autorski plan, jak zhakować system i wykraść dodatkowy dzień po terminie oddawania  pracy i nie mówię tu o lewych zwolnieniach lekarskich bo takie od początku podstawówki ogarniałam, ale psuciu pliku wordowskiego, który wysłany za pięć minut dwunasta, zgonie z regulaminem konferencji docierał na czas, jednak nie zawierał w sobie nic sensownego. Psułam rozszerzenie pliku, tak, że nie możliwym było otwarcie go przez odbiorcę. Dawało mi to czas, by przez całą noc napisać artykuł, skończyć rozdział pracy zaliczeniowej, bądź zrobić inny referat. Nad ranem nienawidząc siebie, całego świata, przeklinając ludzkość i swoje pomylenie wysyłałam jakby nigdy nic, pisząc do biednego odbiorcy, że nieopatrznie wysłałam mail ze złą wersją pliku. Innym rozwiązaniem, mniej brawurowym było, wysyłanie maila z informacja o załączeniu pracy zaliczeniowej, której nie było w załączniku – schemat ten sam co powyżej. Efekt? Poczucie wszechogarniającego dziadostwa, nienawiść do siebie, wzrastająca świadomość braku kontroli nad życiem i przede wszystkim poczucie, że praca, którą wysłałam mogła być naprawdę świetna, gdybym tylko nie pisała jej o 6 nad ranem po zarwanej nocy, dzień po terminie, przeklinając ludzkość!!! Te działanie zaprowadziło mnie do punktu, w którym nawet ukochane czynności, jak badanie historii ubioru i pisanie o niej stawało się czymś znienawidzonym. Kompletnie nie potrafiłam sobie z tym poradzić.

 

Happy End. Jednak się da!

Po wielu latach doszłam do punktu, w którym czuje, że posiadam kontrolę nad swoim życiem, swoim czasem i pracą, a wykonywanie jej sprawia mi radość, bo mam na nią czas. Nauczyłam się organizować tak, że wiem, ze wszystko będzie zrobione na czas, a jeśli zadanie jest zbyt czasochłonne potrafię realnie ocenić czas jego wykonania, nie zobowiązując się do rzeczy nierealnych w czasie niemożliwym. Co najważniejsze, po wielu latach nękania siebie samej swoim nieznośnym jestestwem, które uważałam za nieuleczalne, odkryłam, że to wszystko kwestia podejścia i zmiany organizacji, a ja zaczęłam być dumna ze swoich osiągnięć. Co wydawało mi się czynnością niemożliwą do zrealizowania.
O tym pisze własnie w cyklu Ogarnij życie (link). Dziś chciałabym wrócić do tematu planowania, wychodząc od samego początku, czyli odpowiadając sobie na pytanie, ja w ogóle ruszyć z miejsca. Pisałam o tym niedawno, o tym, że warto planować weekendy (link), oraz planować tydzień w niedziele (link) . Dziś w szerszej perspektywie, weryfikowania efektów oraz realizowania planów długoterminowych, metoda małych kroków. Gotowi? Zapraszam.

Jak zaczać ogarniac życie? Pięć prostych kroków:

#1 Zanim zaczniesz ustal priorytety
#2 Daj sobie czas na panowanie i sprawdzanie efektów
#3 Sprawdzaj efekty swojej pracy
#4 Doceniaj siebie. Chwal się ! Ciesz z efektów!
#5 Czas dla siebie.

#1 Zanim zaczniesz ustal priorytety.

Zaparz sobie kawę, usiąć na balkonie, otul się w kocem i zapisz na kartce, w Evernocie, bądź gdziekolwiek indziej ( nie musisz mieć do tego notesu Moleskina) wystarczy stary pargon, na którego odwrocie jest trochę miejsca. Zastanów sie czego chcesz od zycia i co chce zrobić, czemu maja słuzyć Twoje działania i co może Cie do nich zbliżyć.
  • Stwórz listę 5 priorytetów ! Nie więcej! O esencjonalizmie, a więc decydowaniu o tym by robić mniej rzeczy, ale lepiej będę jeszcze pisać.
  • Rozbij priorytety na pojedyncze zadania, które mogą Ci pomóc zbliżyć się do celu
  • Określ czas, w jakim chciałbyś zrealizować swoje plany.
  • Rozbij zadania na tygodnie.
  • Niech plan będzie realny i konkretny

#2 Daj sobie czas na panowanie i sprawdzanie efektów

Zanim coś kupisz musisz wiedzieć czego potrzebujesz (link), dlaczego więc, zanim zaplanujesz co musisz zrobić nie zmierzyć ile czasu Ci to naprawdę zajmuje? Brak wiedzy na temat tego ile dana czynność realnie zabiera nam czasu, jest podstawowym błędem i samo-nakręcającą nas machiną zła i niemocy. Zakładamy, że zrobimy coś w krótszym czasie niż to możliwe, że zrobimy więcej niż jesteśmy w stanie, a pod koniec dnia, gdy okazuje się, że nam się nie udało mimo starań jesteśmy sfrustrowani. Gotowi przepis na zniechęcenie i stagnacje.
To bardzo ważny punkt. Ciężko zaplanować działanie gdy nie wiemy ile potrzebujemy na nie czasu. Warto więc nim podejmiemy zobowiązania sami przed sobą, obserwować się przez pewien czas i weryfikować nasze osobiste założenia. Po tygodniu obserwacji, będziemy bardziej świadomi ile czasu zajmuje nam wykonanie konkretnego zadania. Pamiętaj o tym, że nic tak nie motywuje jak świadomość wywiązania się przed samym sobą ze swojej pracy. Jeśli narzucisz sobie zbyt wiele wrócisz do błędnego koła niepowodzenia.
Zanim zaczniesz notuj wszystko co robisz, obserwuj sie przez tydzień i zapisuj co, jak i ile czasu Ci to zajmuje.
Przeanalizuj swój tydzień. po tygodniu wróć do notatek i zobacz, które z czynności, które robisz na co dzień są niepotrzebne, z czego możesz zrezygnować, co możesz komuś zlecić, gdzie ucieka Ci czas? Może odpalasz FB i scrollujesz go przez godzinę? Mimo, że weszłaś sprawdzić tylko jeden event na Fb? A może planowałaś zobaczyć jeden odcinek, a skończyło się na całym sezonie, a ty ledwo wstałaś do pracy po takim maratonie? Zastanów się czy nie warto obniżyć standardów w niektórych dziedzinach życia. Trzeba powiedzieć sobie to wprost-nie będziesz idealna nigdy! Nie da się robić wszystkiego dobrze, przyjmij to do wiadomości już teraz, weź trzy oddechy i zaakceptuj.


#3 Sprawdzaj efekty swojej pracy

Przez długi czas nie umiałam ruszyć z miejsca. Wiele tygodni podchodziłam do swoich priorytetowych zadań jak do jeża.  Dostając bólu głowy, ataku paniki, chęci sprzątania.  Działo mi się absolutnie wszystko za wyjątkiem wielkiego przypływu chęci do działania.  Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie odkryłam dość późno.
Zawsze przygotowywała sobie okropne długie listy zadań wymagając od siebie by zrobić je jak najprędzej.  Efekt był taki, że już od samego patrzenia na nie dostawałam zwrotów głowy i wiedziała,  że cokolwiek nie zrobię i tak nie zrealizuje planu. Zniechęcona snulam się po domu z wyrzutni sumiera i poczuciem niemocy. Ostatecznie nawet nie podejmując starań, bo i tak ich wszystkich nie spełnie.
Wszystko zmieniło się gdy zaczęłam planować zadania na cały tydzień w niedziele wieczorem. Z uwzględnieniem ogólnego celu i akceptacją, że w tygodniu nie jestem w stanie wykonać więcej niż jedno maksymalnie trzy duże działania.  Ta świadomość i zwolnienie się z konieczności robienie innych rzeczy, które zaplanowane zostały na następne tygodnie, oraz nie przeładowywanie kalendarza nie wiadomo iloma rzeczami do ogarnięcia w krótkim czasie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dało mi niezłego energetycznego kopa. Paradoksalnie znacznie przyspieszyło wszystkie działania.
Pisałam o planowaniu w niedziele, ale warto też w piątek (zależy czy planujemy kończyć zadania w weekend) zastanowić się ile z rzeczy, które zaplanowaliśmy udało nam się zrealizować, ilu nie udało się skończyć oraz dlaczego tak się stało. To kluczowe, żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie. Czy brakło nam czasu ( jeśli tak to może zaplanowaliśmy sobie zbyt wiele), czy może zadanie wydaje nam się zbyt duże i trzeba rozbić je na mniejsze kroczki, żeby stało się dla nas wykonalne.
Poczucie, że zrobiliśmy to do czego się zobowiązaliśmy działa cuda.

#4 Doceniaj siebie. Chwal się ! Ciesz z efektów.

Jesteśmy mistrzami w karceniu siebie, w podnoszeniu sobie poprzeczki, w negowaniu własnych osiągnięć, w umniejszaniu własnych zdobyczy. To największy błąd. Ja też nie jestem bez winy. Tak samo uczę się doceniać swoje osiągnięcia. Żeby sobie trochę ułatwić to zadanie codziennie rano, gdy staję z kawą przy oknie i myślę sobie obserwując przez chwilę ruchliwą ulicę, jakie moje życie jest dobre, co dobrego mnie spotkało, o tym co mnie cieszy, co ostatnio dobrego udało mi się zrobić, a dzień w magiczny sposób staje się lepszy. Wieczorem zanim zasnę patrze na listę zadań i myślę sobie: super, że udało Ci się to zrobić, popatrz tyle już zrobiłaś, O to było ciężkie , a Ty dałaś radę! Brawo!. I od razu czuje się lepiej. To trochę takie auto programowanie, ale daje dużo siły i pozwala spojrzeć na własną pracę z innej perspektywy. Jeśli przestaniemy ciągle się terroryzować, a zaczniemy doceniać proste czynności, które nam wychodzą, będziemy bardziej zadowoleni z życia i w efekcie z siebie samych. A o to przecież chodzi!

#5 Czas dla siebie.

Cokolwiek by się nie działo, znajdź każdego dnia chwile dla siebie. Świadomość, że im szybciej skończysz zadania, tym tego czasu będzie więcej jest niezwykle mobilizująca. Ważne by o tym nie zapominać, bez względu na to jaka formę przybierze ten czas. Czy będzie to spacer, joga, aromatyczna herba i książka, planszówki z przyjaciółmi, czy po prostu serial z ukochanym na kanapie. Nie pozbawiaj się tej radości dlatego, że nie zrobiłaś wszystkiego. Im dłużej żyjemy w trybie karania siebie, mniej zapewniamy sobie radości, chociażby tych małych, tym bardziej zgorzkniałe i mniej efektywne się stajemy. Przyjmij z zasady, ze każdego dnia należy Ci się ten czas godzina dla siebie, jako obowiązek by zachować psychiczne zdrowie, a zobaczysz, że zaczniesz pracować na zupełnie innych obrotach.
Jeśli wierzysz, że karma wraca, dlaczego nie zastosować tego w relacji z samym sobą?
Trzymam za Was kciuki.
Jesien do dobry czas na prace nad soba i nowe projekty!
Niech jest dla Was wspaniała
Jess

 

You Might Also Like