PODRÓŻE REFLEKSJE

Podróżnicze podsumowanie 2017 roku

7 stycznia 2018

This post has already been read 607 times!

Za nami kolejny rok. Jaki był dla mnie? Dla takiego optymisty jak ja odpowiedz jest zawsze podobna, był wspaniały! Ale dzieje się tak dlatego, ze zawsze myślę o tym co dobre, wspominam głownie pozytywy, a gdy przychodzi mi na myśl coś złego, ciężkiego, problematycznego, szybko tłumacze sobie, że to właściwie było dobre bo dzięki temu tak wiele się nauczyłam, tym sposobem szybko konwertuje w głowie niepowodzenia i przekuwam je na sukcesy i radosci, albo chociaz radosne pożyteczne nauczki..
Prawdopodobnie ta sama historia opowiedziana przez kogoś innego mogła by mieć mniej radosny charakter.
Nie zaskoczę Was więc gdy powiem, ze w tym podsumowaniu skupimy się na pozytywach, co wydarzyło sie w tym roku? Nie lubie okreslenia „co przyniósł mi ten rok”, bo odbiera mi to poczucie mocy sprawczej, a jesli cokolwiek się wydarzyło, stało się dlatego, że ja tak postanowiłam, zaplanowałam i dopiełam swego. Od co i tak tez mysle o tym co wydarzyło sie w ciagu ostatnich dwunastu miesięcy!
Ten rok podobnie jak i wszystkie kolejne po opuszczeniu mojego rodzinnego domu i rozwodzie, cechuje to samo wielkie pragnienie życia i wieczne nienasycenie. Ciagle jeszcze mam w sobie to poczucie, że „nie nażyłam się wystarczająco”  i tak bardzo pragne byc wszedzie,  odkrywać i doznawać ciagle czegoś nowego. Może żyje trochę  na zapas, ciagle jeszcze jakbym trochę bała się, że ktoś znów zawłaszczy sobie moje życie? Może też i trochę dzieje się tak z powodu, syndromu peryferii z których jestem, ciągle jeszcze pamietam, spokojne życie pod lasem, w którym niewiele się działo? Nie wiem. Pewnie odpowiedź przyjdzie z czasem, chociaż właściwie nie jest istotna. Najważniejsze, że takie życie daje mi nieskończoną radość i każdy kolejny kupiony bilet, zaplanowany wyjazd, lot samolotem, czy noc w hostelu, nowo poznani ludzie, ale też powroty, przeglądanie zdjeć wspomnienia, doczytywanie relacji, poszukiwanie książek tematycznych, zgłębianie wiedzy, wszystko to stanowi cel sam w sobie i nieskończenie napełnia mnie radością i nakręca do działania.
Poczucie, że moje życie należy do mnie i daje mi satysfakcje, odnajduje wsiadając do samolotu, odkryłam, że kurczowy strach palpitacje serca i histeria, które towarzyszyły mi przez wcześniejsze lata, były powodowane strachem, że zginę zanim zdążyłam, żyć tak jak naprawdę marzę. Dzisiaj mam poczucie spokoju, radości i samo świadomości, a także głębokie przekonanie, że żyje dokładnie tak jak chce i to jest dla mnie najważniejsze.
Żeby móc podróżować tak jak podróżuje czasem musze rezygnować z wygody, często wychodzić ze swojej strefy komfortu, rzadko też kupuje. Zdecydowanie postawiłam po raz kolejny na być nie mieć, jak głosi od kilku lat zdjęcie w tle na moim faceboku „kolekcjonuj wspomnienia nie rzeczy”. I konsekwentne ciągle brnę w tej pasji i radości do przodu. Jak wyglądał ten rok? Był niesamowicie bogaty we wrażenia, zapraszam Was do powtórki tego co się wydarzyło w minionym roku, co się stało, co zapadło mi w pamięć. Ale uwaga to będzie naprawdę długi wpis…. Gotowi?

Styczeń.

Wiedeń- Piran- Lublana- Metelkova- Triest

Końcówkę roku spędzilismy w Wiedniu z moimi przyjaciółmi, rok bez wizyty w Wiedniu rokiem straconym 😃
Sylwester zaskoczył nas na Rynku w Lulanie w Słowenii, gdzie odwiedziłam jedno z miejsc z mojej alternatywnej listy – wspaniałą, barwną Metelkovą ( o której więcej tutaj)
Mieliśmy również okazję wejść w nowy rok spokojnie, spacerując po małym słodkim miasteczku jakim jest Piran ( więcej tu). Rozmyślając o tym co nas czeka w tym nowym roku, oraz delektując się bajeczną pogodą.  Stąd juz tylko rzut kamieniem do Triestu, a nie od dziś wiadomo, że włoska pizza we Włoszech to najlepszy pomysł na pierwszy obiad w Nowym Roku:)

Białoruś

Jedne święta to za mało! Postanowiliśmy więc wyruszyć na wschód by sprawdzić jak wyglądają ortodoksyjne święta. Doskonała okazją był program zniesienia wiz na trasie Białystok- Grodno. Co nieco o Grodnie pisałam w poście tu (więcej) jednak jak naprawdę wyglądała ta podróż, w której słowo przygoda należy zamienić na stress i kupę niepowodzeń, powinna doczekać się osobnego wpisu, być może teraz po roku, bede w stanie opowiedzieć o niej mniej emocjonalnie… 🙂
Wspomniane posty:

Luty.

Malta. 

Luty, jest króciutki i zawsze pełen atrakcji. Zaczynamy kolejny raz z przytupem, z okazji urodzin Fahada rok wcześniej świętowaliśmy w Disneylendzie, w minionym roku, kupiłam bilety na Maltę i zamiast prezentu ( tradycyjnie juz) wyruszyliśmy na 4 dni dookoła wyspy. Luty był w Polsce naprawdę srogi, a południowe słonce z sukcesem rozgrzewało nasze spragnione ciepła koci! Objechaliśmy wyspę dookoła, Zachwycając się bez reszty Marsalox oraz południowymi soczyście zielonymi klifami! Największa atrakcją i frajda była wizyta w Pappay Village!

Karnawał w Wenecji – Verona – Bergamo

Od wielu lat Karnawał w Wenecji figurował na mojej liście. Przygotowaliśmy się solidnie do tej podroży, kupując w bilety już we wrześniu. Na starcie podróży zaopatrzyliśmy się w kolorowe stroje i maski i biesiadowaliśmy z karnawałowiczami. Szcześliwie mieliśmy okazje odkryć również inną spokojniejszą bardziej senną i lokalną Wenecję, a także wspaniałe kolorowe Burano! W drodze powrotnej starczyło nam czasu na kawę w Weronie oraz nad jeziorem Garda, a także spacer po targu staroci w Bergamo, które swoją senną atmosferą totalnie mnie ujęło!
Wspomniane posty:

Marzec. 

Lille – Dunkierka

Ten rok upłynął pod znakiem karnawałów i festiwali, taki był plan i konsekwentne go realizowaliśmy.
Kolejny powrót do Lille, był związany z karnawałem odbywającym się w Dunkierce. Nie da się ukryć najlepszym na świecie, najbardziej kolorowym i najzabawniejszym i przede wszystkim lokalnym!

St Patrick Day – Irlandia Road trip.

Kolejnym marzeniem na mojej booked liscie było skosztowanie Gunnesa na St Patrick Day w Dublinie, w Tampel Bars razem z Irlandczykami. I udało się! Jak podobał mi się St Patrick Day? Pisałam szerzej tu (link). Zdradzę tylko tym, którzy nie czytali, że o wiele bardziej niż lokalne święto zachwyciła mnie Irlandia, swoją soczystą zielenią! Mieliśmy okazje spać w łożku filmowego Ragnara w Wiklow oraz zobaczyć Gallaway, okolice Moher Clifs oraz cała masę slodkich wiosek.Wygrała jednak lokalna parad! (link)

Gdansk.

W Gdańsku mamy przyjaciół, wielokrotnie więc w minionym roku wracaliśmy do Trojmiasta. Czemu? Bo Gdansk to zawsze dobry pomysł, Przede wszystkim był to rok, wspaniałych tanich lotów po 19 zł, dzięki którym gdy brakowało nam pomysłu co w weekend, mogliśmy na szybko wyskoczyć na spacer nad morze… Niestety aktualne zmiany ( przeniesienie krajowych lotów z Chopina do Modlina skomplikują w tym roku tego typu wypady…)
Wspomniane posty
 

Kwiecień – Maj

Święta w Berlinie

Kwiecień możemy nazwać miesiącem Berlina. Spędziliśmy tu Wielkanoc ( pamiętacie post o 4 latach świat wielkiej nocy)
Powroty do ukochanego miasta, zawsze mnie uszczęśliwiają! Buszowanie po vintage marketach i odkrywanie kolejnych atrakcji alternatywnych to bez wątpienia najprzyjemniejsze czynności na świecie!

Bałkańskie Wakacje

Pod koniec kwietnia w Berlinie zaczelismy nasze długie Bałkańskie wakcje.
Długi weekend majowy, który za sprawa 4 dodatkowych dni zmieniliśmy w 12 dniowy objazd południowych Bałkan objeżdzając Macedonie, Kosowo, Albanię oraz Korfu. Czyli prawdziwe, długie wakacje za nim te na dobre zaczną się w Polsce naładowały nasze akumulatory. Pisałam co nieco na temat Bałkan w postach, które linkuje poniżej. Ciagle jeszcze mam wiele do opowiedzenia, na pewno wrócę do relacji z Albani, szczególnie Tirany oraz Korfu, które mnie zachwyciły!

Urodziny niespodzianka.

Maj to miesiąc, moich urodzin, które od kilku mnie trochę mnie przerażają. Fahad w minionym roku przeszedł sam siebie, organizując dla mnie  imprezę niespodziankę, zapraszając wszystkich moich znajomych, nawet tych, których sam nie mial okazji do tej pory poznać!
Wspomniane posty:
  • Pocztówki z bałkan
  • Dlaczego nie zastrzelili nas w kosowie
  • Skopje stolic absurdu.
  • Wybuch Wiosny w Berlinie
  • Tropical Island
  • last month 4.
  • last month 5

Czerwiec

To był tak intensywny miesiąc, że aż ciężko mi uwierzyć, każdy weekend niósł z sobą masę atrakcji.

Budapeszt Alternatywnie.

Zaczęliśmy z przytupem, obchodząc prawie wszystkie knajpy tzn Ruins Pubs poszukując alternatywnych atrakcji w Budapeszcie oraz wygrzewając się w czerwcowym upale w zabytkowych Termach ( w zimnej wodzie):).

Wilno.

Nie polubiłam się z tym miastem za pierwszym razem, samotny powrót do tego miasta, praca zdalna z tarasu Hostelu Downtown oraz spacer alternatywnym szlakiem, w poszukiwaniu murali oraz klimatycznych kawiarni był tak doskonały, ze często wracam wspomnieniami do tego dnia. Wieczorem zjechali do miasta chłopcy a wszystko po to by cieszyć się błkańskim koncertem. Fahad zagrał z Baltic Balkan oraz Dobra Noć, oraz nie zabrakło tez  zabawy z muzykami na backstagu. A wszystko to w najlepszym z możliwych miejsc, czyli  starym Peronie przerobionym na Pub. wracajc do Warszawy zachaczylismy o Rajgrod, cieszac sie w spokoju cisza tego miejsca. To juz tez jakic cooczny rytua:).

Londyn.

Wierze w to, że zostawiamy cząstke siebie wszędzie gdzie spędziliśmy nieco dłużą chwilę. Ja oddałam Londynowi ponad 10 miesięcy swojego życia, wracam tam wiec zawsze niezwykle chętnie, tęskniąc za ulubionymi miejscówkami i ochoczo jak starych przyjaciół witając znajome sklepy, bazary czy też najdroższą Tate Modern czy Brick Lane.
Tym razem postanowiła, że zawalczę o swoje marzenie, mimo, że droga i komunikacja była fatalna wyruszyłam do Domu Jane Austen, czekało mnie około 6 przesiadek w jedną stronę, kiloma środkami transportu ponad 3,5 godziny w jedną stronę. Reading, Winchester, Alton, a na koniec Chawton. Czy warto było? Nie pytajcie kogoś kto zobaczył Dumę i uprzedzenie 27 razy! Na listość boską! Dotknęłam jej stoliczka!  Londyn odwiedziliśmy dzięki zaproszeniu Samiego, który przenocował nas  u siebie w apartamencie, pierwszy raz miała okazję spać w tym cholernie drogim miejscu, w pierwszej strefie!

Wiedeń.

Tego naprawdę nie było w planie. Moja przyjaciółka, napisała do mnie, na tydzień przed, że wyznaczyli jej zakończenie studiów, na następny poniedziałek. Nie było wyjścia, są w życiu priorytety. Wsiadłam do Polskiego Busa, zatrzymałam się na chwilę w Katowicach i nocnym busem trafiłam do Wiednia. o 6 rano maszerowałam najszczęśliwsza na świecie nad wiedeńskim kanałem chwilę poźniej popijałam kawę na wiedeńskim balkonie w moim ulubionym towarzystwie. Ceremonia miała miejsce w reperezentacyjnej sali uniwersytetu, której na codzień nie można zobaczyć, Gdy Marta odbierała swój zasłużony dyplom, genialne prace Klimta spoglądały na nas z góry!
Wspomniane posty:
  • last month 6
  • Wilno Alternatywnie
  • Londyn

Lipiec i Sierpień.

Gdy wszyscy ludzie wyjeżdżają za granice, ja traktuje letnie miesiące jako czas cieszenia się Warszawa ewentualnie chwile wykradzione w weekendy nad polskim morzem. Wielokrotnie więc wracaliśmy do Trójmiasta. Nie zabrakło cyklicznego wyjazdu do Sopotu oraz koncertu w Wydziale Remontowym w Gdańsku! Pierwszy raz dotarłam na SeeBloggers poznałam wspaniałych ludzi! Była też pierwsza wizyta na polskiej pustyni, czyli Słonimski park narodowy.
Ale było przede wszystkim mase czasu  na celebrowanie Warszawy, nie ma lepszego miasta na cieszenie się latem. Rzeka, Nocny Market, parki, to wszystko woła zostań, ciesz się młodością i chwilą!

Szwecja. Sztokholm- Astrin Lingren Word- Vimmerby

W sierpniu to ja dostałam prezent urodziny, jeden z najlepszych z możliwych! Wyjazd do Domu Astrid Lingren w Vimmerby oraz Sztokholmie, a także podróż po Astrid Lingren Word przez bajeczny świat wszystkich jej postaci! Zostało też troche czasu na eksplorowanie Sztokholmu, klasycznie i alternatywnie, poszukując najbardziej hipsterskich miejsc w Sztokholmie. W Sodermalm poczułam to samo ukłucie w sercu, które powiedziało mi kiedyś, że moge zamieszkać w Lodynie, a potem w Wraszawie, może kiedyś? Sodermalm kto wie?
Powiązane Posty:
  • Woodstock
  • Seeblogers
  • Sodelmalm
  • Nocny Market Warszawa
  • last month 8

Wrzesień

Nowa Praca i Bukareszt

Niczym uczniak z końcem sierpnia zaczęłam nową przygodę, wrzesień był więc miesiącem odnajdywania się w nowej pracy. W pałacyku nad jeziorem oraz długich spacerów po Królikarni. Nie byłabym sobą jednak gdybym nie zaczęła pracy od urlopu! Zaraz po czerwcowym koncercie z Baltic Balkan umowiliśmy się, że spotkamy się w Bukareszcie na Balkanika Festival, Bukareszt czekał nie mogłam nie pojechać! Festiwal był genialny ( pisałam o nim tu) kameralny, klimatyczny a Bukareszt urzekający, autentyczny, zaskakujący! We wrześniu było też trochę czasu na spacery po rodzinnych stronach.
Powiązane posty:

Październik

 Minął pod znakiem buszowania po targach staroci, powrót na Warszawskie Kolo oraz Zoo Market, a także spotkania z przyjaciółmi. Stęskniona z Berlinem, wsiadłam w Polskiego Busa i spędziłam idealny weekend sama z własnymi myślami, odwiedzając wszystkie alternatywne miejsca jakie tylko przyszły mi do głowy oraz odnajdując wewnętrzny spokój. Samotne podróże powinno się przepisywać na receptę, dla wszystkich poszukujących spokoju i  wewnętrznej równowagi.  Przy okazji Berlin zaskoczył mnie swoją oprawa podczas Festivalu Świateł.
Powiązane Posty:

Listopad był Szalony

To był bardzo intensywny miesiąc ! Tak pełen życia i rodości, jakbym chciała zaprzeczyć całej szarudze za oknem, pełen spotkań ze znajomymi i wykładów w instytucie reportażu, towazyszacych doskonałym premiera książkowym.

Jezioro Bodeńskie- Szwajcaria- Lichtenstain i kawałek Austrii

W listopadzie na długii weekend uciekliśmy do Szwajcarii, Lichtensteinu i niemieckiej części nad Jeziorem Bodeńskim, było uroczo! Przypadkiem załapaliśmy się na pierwszy dzień karnawału! ( o czym pisałam tu!)

Road Trip po Lazurowym Wybrzeżu

Zamiast zabawnej koszulki na dzień chłopaka upolowałam bilety za 100 zł na Lazurowe Wybrzeże, więc pojechaliśmy tropem artystów oraz w poszukiwaniu Słońca!

Koncert Azis w Brukseli oraz Bożonarodzeniowe Targi

W ostatni weekend listopada, gdy w planie był wypoczynek i leniwe spacery po Saskiej Kępie, niespodziewanie, spontanicznie spadł na nas koncert Azis. Nie było odwrotu!  ( więcej pisałam tu)

Grudzień.

Gdy nie wypaliły plany na dłuższy, daleki wyjazd, przekonana byłam że świeta spędzimy w Polsce, spontanicznie jednak udło się znaleźć świetną opcje, tym sposbem, mało tradycyjnie wigilie jedliśmy w Marokanskiej Knajpce w Kordobie, a w świeta zamiast jeść spacerowaliśmy uliczkami Sewilli, Granady i Kordoby, oglądają pokaz flamenco oraz bawiąc się w ulicznej fieście:)
Końcówka tego roku, to juz chyba tradycja przypadła w Wiedniu, przejazdem do Zagrzebu, gdzie właśnie jesteśmy w trakcie objazdu Istrii, o czym więcej zapewne opowiem niebawem.

Na koniec

Wiecie czemu to wszystko się stało? Bo nałogowo wychodzę ze swojej strefy komfortu, bo mimo, że mi się nie chce i wiem, że się zmęczę i będzie kosztowało mnie to maseę stresu, po prostu robie to co sobie wymyślę, nie parząc na nic, szukam sposobów kombinuje, montuje długie weekendy tam gdzie cieżko je zobaczyć i czaruje z moich 26 dni urlopu tak by mieć więcej życia w życiu. Nie muszę być stara, by widzieć, że wszystko co wspominam co ma dla mnie wartość co cenie pochodzi wlaśnie z tych momentów, gdy mimo lenistwa zdecydowałam się spakować marokańską torbę i ruszyć przed siebie.
Co planuje w przyszłym roku? Bilety juz kupione aż po 1 kwietnia.
Czego możecie se po mnie spodziewać?  relacji z Cypru, Video z Karnawału w Dunierce, Wielkanocy w Belfascie, oraz kilku innych miejsc których nie chce narazie zdradzać.  Obiecuje będzie inspirująco!
Życzę Wam tylko jednego !
Oby nigdy nie zabrakło Wam odwagi i siły by wieść takie życie jak Wam się marzy!
Jess:*

You Might Also Like